fot facebook

Piec nie jest śmietnikiem. Nie truj siebie i innych! Śmieci, butelki, folie, a nawet stare ubrania – takie rzeczy trafiają do domowych pieców. Takie dogrzewanie domów grozi grzywną do 5 tysięcy złotych – przestrzega Straż Gminna w Kołbaskowie.

Ciemny, duszący dym z kominów, to problem głównie mniejszych miejscowości nie tylko naszej gminy. Strażnicy niemal codziennie odbierają sygnały od osób zaniepokojonych tym, co wydobywa się z kominów ich sąsiadów.

W paleniskach pieców domowych panuje stosunkowo niska temperatura (200-500 stopni Celsjusza), co w przypadku spalania tworzyw sztucznych sprzyja emisji bardzo szkodliwych związków chemicznych – tłumaczą specjaliści.

- Kiedy widzę jesienią czy zimą, jaki dym leci z kominów i czuję charakterystyczny swąd palonego plastyku czy gumy, aż za głowę się łapię. Praktycznie wszystkie związki, jakie w tym momencie ulatują w powietrze, są rakotwórcze. Kto pali w piecach śmieci lub robi porządki, spalając w ogródku np. stare tapicerowane meble, truje nie tylko siebie, ale ludzi w promieniu kilku kilometrów. Sprawia też, że szkodliwe substancje przedostają się do organizmu zwierząt hodowlanych, na przykład krów. Potem pijemy ich mleko... W czasach epidemii chorób nowotworowych nie należy lekceważyć takiego zagrożenia - powiedział dr Wojciech Redelbach, chirurg onkolog, popularnej na południu kraju Nowej Trybunie Opolskiej.

- Po każdym zgłoszeniu przeprowadzamy kontrolę. Najczęściej okazuje się, że spalany jest tzw. grosik, ale w piecach znajdujemy też odpady. Pomimo prowadzonych różnych akcji informacyjnych, m.in. przez media, część mieszkańców nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Grzywna w postępowaniu mandatowym wynosi do 500 zł, a jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, sięga 5 tys. zł - mówi Łukasz Galczewski, komendant Straży Gminnej w Kołbaskowie.

 

fot. Facebook